Browsed by
Kategoria: News

BIELIK Z BUCZYNY

BIELIK Z BUCZYNY

Dwa lata temu bieliki Haliaeetus albicilla po raz pierwszy zbudowały gniazdo w lesie “Buczyna”. Było to drugie po lesie “Olszyna” stanowisko lęgowe tego gatunku w okolicach Rogoźna. W ubiegłym roku podjęto próbę oznakowania piskląt. Okazało się jednak, że w gnieździe znajduje się jedno pisklę i jedno niezalężone jajo. Jajo po wypreparowaniu znalazło swe miejsce w rogozińskim muzeum. Pisklę było zbyt małe (bardzo późny lęg) by je oznakować. W związku z tym w bieżącym roku wizytę w gnieździe zaplanowano na początek czerwca. Dzisiejsza wizyta w gnieździe pokazała, że znajduje się w nim jedno pisklę, któremu można założyć obrączki. Z dokonanych pomiarów wynika, że jest to młody samiec. W porównaniu z innymi tegorocznymi pisklętami tego gatunku, nasz bielik jest mały. Wole miał wypełnione pokarmem (co widać na zdjęciach), ale w gnieździe nie było żadnych jego resztek. Wskazuje to raczej na niedobór pokarmu w rewirze tej pary bielików. Ponieważ pisklę jest tylko jedno, jest nadzieja że szczęśliwie opuści gniazdo.

 

Jerzy Dąbrowski

NASZA PLISZKA NA MALCIE

NASZA PLISZKA NA MALCIE

Od ponad miesiąca czekamy na dane z zaobrączkowania pliszki żółtej noszącej hiszpańską obrączkę, którą złapaliśmy w Cieślach 21.04.2021 r. Tymczasem wczoraj zupełnie niespodziewanie pojawiła się wiadomość o spotkaniu naszej pliszki żółtej Motacilla flava, którą zaobrączkowaliśmy 30.08.2015 r. nad Małą Wełną w Owczegłowach. Była to wówczas młodociana pliszka w szacie juvenalnej (pierwsze upierzenie), jedna z 76 jakie odłowiliśmy na zbiorowym noclegowisku w nadrzecznych trzcinowiskach. Rankiem 10.04.2021 r. zaobserwowano tego ptaka na Malcie, na Morzu Śródziemnym. Oznaczono ją jako dorosłą samicę. To pierwsza nasza pliszka wracająca z zimowiska tą trasą i pierwszy nasz ptak z tego kraju.

Obserwacji dokonano w rezerwacie Ghadira, w miejscowości Mellieha odległej od miejsca zaobrączkowania o 1.873 km w linii prostej. Od naszego spotkania z tym ptakiem minęło 2.050 dni.

Jerzy Dąbrowski

 

WRACAJĄ PTAKI TRZCINOWISK

WRACAJĄ PTAKI TRZCINOWISK

Kwiecień, to miesiąc w którym czekamy na przylot ptaków żyjących w trzcinowiskach. Jako pierwsze zauważa się w nich potrzosy, ale ten gatunek nielicznie zimuje u nas, więc jego obecność nie jest zwiastunem wiosny w tym środowisku. Kolejne gatunki, to pliszki siwe i żółte przylatujące tutaj na noclegowiska. Ich pojawienie się, to pierwszy powiew wiosny w suchych jeszcze trzcinach. Prawdziwymi zwiastunami budzenia się życia są ptaki z rodzajów Acrocephalus i Locustella, które odbywają w tym środowisku lęgi. Jako pierwsza z tej grupy pojawiła się w dniu 14 kwietnia rokitniczka Acrocephalus schoenobaenus. Na kolejne gatunki czekaliśmy jeszcze dwa tygodnie. W dniu 28 kwietnia złapały się pojedyncze osobniki: trzcinniczka Acrocephalus scirpaceus, trzciniaka Acrocephalus arundinaceus i brzęczki Locustella luscinioides. Tego dnia złapała się też do kompletu jedna rokitniczka.

Początek jest uczyniony i teraz czekamy na liczniejszy pojaw ptaków z tej grupy. Niestety ta wiosna budzi się bardzo opornie, ale w końcu miejmy nadzieję wybuchnie.

Jerzy Dąbrowski i Bronisława Peplińska

WRESZCIE WRACAJĄ

WRESZCIE WRACAJĄ

Od kilku dni spoglądamy w niebo, wypatrując pierwszych dymówek Hirundo rustica. Pierwsze jaskółki pojawiały się zwykle w okolicach Rogoźna w pierwszej dekadzie kwietnia. Dziś mamy już 19 dzień tego miesiąca i my łapiąc całe dnie ptaki w Cieślach nie zauważyliśmy dymówek. Rano otrzymałem jednak wiadomość od Bogdana Jerana z załączonymi zdjęciami z soboty 17 kwietnia zrobionymi w Boguniewie (poniżej). To prawdopodobnie pierwsze tegoroczne spotkanie z jaskółką w okolicach Rogoźna. Chwilę po odczytaniu wiadomości zadzwonił Darek Gracz z informacją, że jest w Parkowie i widzi jedną dymówkę. Czyli dwie pierwsze już mamy – czekamy na kolejne.

No i się doczekaliśmy. Zaraz po napisaniu tego newsa i przejściu wiosennej burzy poszliśmy w trzcinowiska w pobliżu ujścia Małej Wełny, żeby rozsunąć sieci. Ku naszej radości przeleciała nad nami jedna dymówka. Chwilę później pojawiły się kolejne dwie. Leciały w kierunku północnym. Ciekawe, czy wieczorem pojawią się na noclegowisku?

Jerzy Dąbrowski i Bronisława Peplińska

PIERWSZY BOCIAN NA GNIEŹDZIE

PIERWSZY BOCIAN NA GNIEŹDZIE

W dniu 26 marca br., wracając z ostatniego tej zimy łapania sikor przy karmniku w Łoskoniu, postanowiłem wstąpić do Międzylesia i sprawdzić, czy czasem nie wróciły już tam bociany. Okazało się, że owszem. Jeden ptak najpierw siedział na gnieździe i widać było tylko głowę, a gdy wróciłem do Międzylesia około południa bociek stał na gnieździe i dokonywał przeglądu upierzenia. Udało się też sprawdzić to, co “obrączkarza” najbardziej interesuje, czyli nogi – niestety nie był to ptak oznakowany.

W ubiegłym roku międzyleskie bociany wyprowadziły bardzo wczesny lęg i kiedy przyjechaliśmy, żeby oznakować pisklęta, te były już zbyt duże i zrezygnowaliśmy z obrączkowania. Miejmy nadzieję, że w tym roku ta para znowu wyprowadzi szczęśliwie lęg, a my dojedziemy na czas.

Teraz z pewnym niepokojem będziemy obserwować inne “nasze” gniazda. W dniu 27 marca br. pojawił się jeden ptak na gnieździe w Długiej Goślinie. Czy wróci oznakowany ptak, który znajdował się w parze lęgowej w Tarnowie? W ciągu kwietnia poznamy odpowiedzi na te pytania.

Jerzy Dąbrowski

GĘSIÓWKI EGIPSKIE W BOGUNIEWIE

GĘSIÓWKI EGIPSKIE W BOGUNIEWIE

W środę 17 marca br. pojechaliśmy do Boguniewa, żeby sprawdzić czy na stawie nie pływają jakieś gęsi z obrożami lub spróbować oznakować przebywającą tam parę łabędzi niemych. Łabędzi nie było, żadna gęgawa nie miała obroży, ale za to była para płaskonosów Anas clypeata i coś jeszcze mniej spodziewanego. Na brzegu stawu stała para gęsiówek egipskich Alopochen aegyptiaca. To druga obserwacja tego gatunku w okolicach Rogoźna. Jednego samca tego gatunku widziałem na stawie w dolinie Wełny w Cieślach 15 maja 2012 r.

Gęsiówki egipskie są gatunkiem obcym. Dzikie populacje tego gatunku żyją w Afryce. W XVIII wieku introdukowano ją na Wyspach Brytyjskich i z tego terenu rozprzestrzenia się po Europie. Drugą drogą rozprzestrzeniania tego inwazyjnego gatunku jest hodowla przez indywidualne osoby jako ptaka ozdobnego. Niewłaściwie zabezpieczone osobniki uciekają, dziczeją i części z nich udaje się przeniknąć do naturalnego środowiska. Z punktu widzenia przyrodnika gęsiówki egipskie “zaśmiecają” nasze środowisko. W okresie lęgowym ptaki te wykazują bardzo silną agresję w stosunku do innych gatunków ptaków wodnych znajdujących się w ich pobliżu. Para takich agresorów zlikwidowanych w dawnym “zwierzyńcu” znajdującym się na wyspie przy Urzędzie Wojewódzkim w Pile znajduje się obecnie na wystawie przyrodniczej Muzeum Regionalnego w Rogoźnie.

Jerzy Dąbrowski

ZIMOWE KORMORANY

ZIMOWE KORMORANY

Piotr Szczepanik śpiewał kiedyś “… już kormorany odleciały stąd poszukać ciepłych stron; powrócą z wiosną na jeziora …”. Tak kiedyś zachowywał się ten gatunek, ale jak widać na zamieszczonych zdjęciach coś się zmieniło. Ocieplenie klimatu sprawiło, że część kormoranów od lat zostaje u nas na zimę. Obecna zima zaskoczyła nie tylko drogowców i nas wszystkich. W dniu 12 lutego na drzewach przy ujściu małej Wełny do Wełny siedziało 10 kormoranów a na wodzie i brzegu rzeki znajdowało się kolejnych ok. 15 osobników.

Kilka dni później ptaki pojawiły się na skraju lodu przy spiętrzeniu Jeziora Rogozińskiego. W dniu 16 lutego 2021 znajdowało się ich tam piętnaście. Większość odpoczywała na lodzie, a pojedyncze nurkowały za rybami. Mrozy trwają już kilkanaście dni i większość zbiorników wodnych pokrywa lód. Kormorany jak widać są zdeterminowane, żeby przetrwać ten trudny dla nich czas w naszych “ciepłych stronach”.

To rzadka okazja oglądania tych ptaków z tak niewielkiej odległości. Jeśli przypatrzymy się im dokładniej, to zauważymy przynajmniej dwie kategorie osobników. Jedne są czarne ze srebrzystymi grzywami i białymi, okrągłymi plamami na “biodrach” – to ptaki dojrzałe. Druga kategoria, to osobniki brązowe z brudnobiałym spodem ciała – to zeszłoroczne młode.

Jerzy Dąbrowski

MAŁA WIELKA NIESPODZIANKA

MAŁA WIELKA NIESPODZIANKA

W dniu 20 grudnia 2020 r. przeprowadziliśmy kontrolę nocną budek lęgowych rozwieszonych wokół Jeziora Chodzieskiego przez grupę miłośników ptaków z Chodzieży. Jest to największa z kontrolowanych przez nas linii budkowych – jest ich tam 100. Już ta liczba budziła respekt, i słusznie bo kontrola trwała siedem godzin. Już przy budce nr 11 (zajętej w sezonie lęgowym 2020 przez mazurki) stało się coś, czego w ogóle nie braliśmy  pod uwagę. Po włożeniu ręku w uchyloną budkę wyczułem dwa ptaki. Nie były to jednak mazurki, które jak dotąd jako jedyne spotykaliśmy nocujące parami. Te były znacznie mniejsze i znacznie bardziej ruchliwe. Po wyjęciu okazało się, że to strzyżyki Troglodytes troglodytes.

Jest to dziewiąty gatunek ptaka, którego spotkaliśmy w czasie nocnych, zimowych kontroli budek lęgowych, które prowadzimy od 8 lat po 2-5 razy każdej zimy, a mamy ich obecnie ok. 600. Do tej pory nocowały w naszych budkach: bogatka, modraszka, kowalik, dzięcioł duży, dzięcioł średni, dzięciołek, mazurek i wróbel.

Jerzy Dąbrowski i Bronisława Peplińska

NASZ BIELIK W BRANDENBURGII

NASZ BIELIK W BRANDENBURGII

Od kilku lat bielik Haliaeetus albicilla jest w okolicach Rogoźna ptakiem lęgowym. Pierwsze gniazdo stwierdzono w lesie “Olszyna”, a dwa lata temu kolejna para zbudowała gniazdo w lesie “Buczyna”. Kilkoro piskląt zostało zaobrączkowanych przez Tadeusza Mizerę z Komitetu Ochrony Orłów. Miałem przyjemność asystować w tych czynnościach. Do niedawna nie było żadnych wiadomości o zaobrączkowanych osobnikach. Czekaliśmy, a na otuchę mówiliśmy “brak złych wiadomości, to dobra wiadomość”. Kilka dni temu nadeszła pierwsza “bardzo dobra wiadomość”. Jednego z “olszynowych bielików” zidentyfikowano dzięki zdjęciom, z których udało się odczytać numeru obrączek. Był to jeden z dwojga piskląt zaobrączkowanych 2 czerwca 2016 roku – to ten z prawej strony.

W dniu 25 października 2020 roku widziano go i sfotografowano koło miejscowości Caminchem w Brandenburgii (Niemcy). Miejsce to odległe jest o 217 km w linii prostej od Rogoźna, a od zaobrączkowania minęło 1.606 dni. Ponieważ osobnik ten wkrótce osiągnie dojrzałość płciową, jest szansa, że informacja pochodzi z miejsca, w którym założy rodzinę. Będziemy z niecierpliwością czekać na kolejne wieści o nim.

Jerzy Dąbrowski

 

 

 

 

NASZ ŻURAW JUŻ W HISZPANII

NASZ ŻURAW JUŻ W HISZPANII

Podczas kontroli budek lęgowych w lesie “Buczyna” w dniu 4 czerwca 2020 r. udało nam się złapać pisklę żurawia. Dorosły ptak poderwał się zaniepokojony, gdy wszedłem na drabinę. Okazało się, że ok. 30 m od drzewa z budką lęgową ukryło się pisklę. Młody żuraw przyjął obronną ale agresywną pozę. My nie wystraszyliśmy się i ptak został złapany, zaobrączkowany i pomierzony. Był “w sam raz” do tych czynności. Ważył 2,26 kg. Po zrobieniu zdjęć został zwolniony i pospacerował w poszukiwaniu rodziców, którzy zapewne przyczaili się w pobliżu.

Dziś już wiemy, że osobnik ten szczęśliwie przetrwał wiek pisklęcy i osiągnął zdolność do lotu. Właśnie nadeszła informacja o spotkaniu go koło Tortosy w Hiszpanii, gdzie przebywał 19.10.2020 r.w stadzie 318 żurawi. Miejsce to odległe jest od “Buczyny” o 1.834 km. Dziś, tj.4.11.2020 nadeszła kolejna informacja o tym ptaku: 20.10.2020 r. (a więc następnego dnia) wieczorem przebywał w stadzie 250-500 żurawi koło miejscowości Avila, czyli o ok. 430 km na zachód od miejsca obserwacji z poprzedniego dnia! Od Buczyny miejsce do odległe jest w linii prostej o  2.098 km

Z pierwotnie przesłanej informacji wynikało, że trzy dni wcześniej zaobserwowano tego ptaka na stawach rybnych w Hartmannsdorf w Brandenburgii (Niemcy) gdzie przebywał w stadzie 300 żurawi.  Właśnie nadeszła korekta obserwacji i okazuje się, że w Brandenburgii zaobserwowano innego naszego żurawia. którego zaobrączkowaliśmy 20.05.2020 koło Szczytna (gm. Rogoźno). Odległość jaka dzieli miejsce oznakowania i ponownego stwierdzenia, to 221 km, a czas, to 149 dni. Na powyższej mapce pokazano miejsca stwierdzenia obydwu opisanych żurawi.  Poniżej zdjęcia ptaka ze Szczytna.

Mamy nadzieję, że otrzymamy jeszcze wiele informacji o tych żurawiach. Jeden pierwszą wędrówkę na dalekie zimowisko już szczęśliwie odbył. Czy drugi też poleciał aż tak daleko – może wkrótce się dowiemy? Teraz przez 4-5 lat będą jako “single” zwiedzały Europę. Po tym czasie założą własną rodzinę, pewnie w niezbyt odległych od “Buczyny” i Szczytna miejscach. Czy uda się je odnaleźć jako rodziców wodzących kolejne pokolenie żurawi? Czas pokaże.

Jerzy Dąbrowski i Bronisława Peplińska