IM SIĘ UDAŁO
Ostatnie dni pracy z ptakami przyniosły dwa dość rzadkie przypadki. Jak napisaliśmy w tytule, ptaki miały szczęście, że skontrolowaliśmy gniazda, w których przebywały. W sobotę, 27 czerwca, w czasie obrączkowania bocianów białych, w jednym z gniazd, w którym było troje piskląt trafił się pierwszy przypadek. Przy wyjmowaniu trzeciego pisklęcia okazało się, że jest ono przywiązane do gniazda. Okazało się, że bociany przyniosły do gniazda kawałek siatki używane w rolnictwie do formowania balotów słomy lub siana. Jedno z piskląt włożyło nogę w wystającą z gniazda część siatki, potem wielokrotnie okręciło się i w efekcie z siatki zrobiła się mocna plecionka, która przecięła skórę golenia prawej nogi. Na tym etapie był to wyrok śmierci. Odcięliśmy te więzy i całość siatki została wyrwana z gniazda – trzymała się mocno. Noga boćka nie była zdeformowana, więc jest duża szansa, że rana się zagoi, a ptak ostatecznie szczęśliwie opuści gniazdo.
Kolejny przypadek trafiliśmy w poniedziałek, 29 czerwca. Tym razem, po wyjęciu z budki lęgowej piskląt bogatki, okazało się, że aż troje z nich jest “związana w pęczek”. Tym razem materiał, który posłużył do wykonania pętli było włosie wbudowane przez sikory w gniazdo. W pętli uwięzione były trzy nogi. Udało się porozcinać włosie i rozdzielić pisklaki. Palce mają trochę zdeformowane, ale żywe. Ponieważ niejednokrotnie łapaliśmy już sikory ze zdeformowanymi nogami, a nawet z jedną nogą, mamy nadzieję, że teraz już ptaki będą się rozwijały normalnie, i opuszczą szczęśliwie budkę lęgową. Ptaki zostały zaobrączkowane, więc jest szansa, że któregoś jeszcze spotkamy.
Jerzy Dąbrowski i Bronisława Peplińska




